Od Autorki

Teksty oraz zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa (jeśli jest inaczej, podaję źródło), stanowią więc moją własność.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, cytowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie bez mojej wiedzy oraz bez podania adresu tego blogu.
(Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dnia 4 lutego 1994 r., nr 24, poz. 83)

niedziela, 17 września 2017

2373. Do pracy!

Odpoczęłam. Wyspałam się. Poleniuchowałam. Jadłam to, na co miałam ochotę. Byłam tam, gdzie chciałam pojechać. Zobaczyłam co zamierzałam.

Spędziłam dwa tygodnie z Mężem i udało się nam nie pochamrać aczkolwiek gadek umoralniających nie uniknęliśmy. Ale to bardzo dobrze, bo znaczy, że nam na sobie zależy dzięki temu wciąż jest nad czym pracować.

Swoje myśli zaabsorbowane pracą przekierowałam na inne tory. Wyciągnęłam wnioski na przyszłość. Tam wykonuję swoje obowiązki i zarabiam pieniądze na życie. To, co najważniejsze dla mnie jest gdzie indziej. Dlatego warto wyluzować i nie przejmować się sprawami, na które wpływu nie mam.

Uprany już na początku urlopu służbowy uniform wisi na wieszaku w oczekiwaniu na zabranie go ze sobą.


Za niecałe dwadzieścia cztery godziny firmowy komputer przywita mnie widokiem jakże znajomej aplikacji.

sobota, 16 września 2017

2372. Bankowo

Nie za bardzo chciało mi się tam pójść, ale że Mężowi zależało, więc stwierdziłam, że się wybiorę razem z nim. I nie pożałowałam.

Dni otwarte w bankach zdarzają się dosyć rzadko, bo średnio raz na dwa lata, jak zeznał miły pan, którego o to spytałam.

Obejrzeliśmy kolekcję monet (szczególnie podobały mi się te ze zwierzętami) i banknotów (w tym ten o nominale 500 złotych). Zajrzeliśmy również do pustego (niestety) bankowozu.



Wzięliśmy udział w konkursie i za dobre odpowiedzi dostaliśmy nagrody w postaci książek, filmu DVD oraz firmowych czekoladek. Ze stanowiska rozpoznawania fałszywych banknotów wyszliśmy obdarowani specjalnymi płaskimi lupami o wielkości karty kredytowej.



Największą jednak atrakcją było zobaczenie na własne oczy sztabki prawdziwego złota. Mogliśmy nawet spróbować ją podnieść, z czego z radością skorzystaliśmy, bo nie wiadomo czy jeszcze kiedykolwiek trafi się nam taka okazja.