Od Autorki

Teksty oraz zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa (jeśli jest inaczej, podaję źródło), stanowią więc moją własność.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, cytowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie bez mojej wiedzy oraz bez podania adresu tego blogu.
(Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dnia 4 lutego 1994 r., nr 24, poz. 83)

poniedziałek, 12 listopada 2018

2600. (Nie)tolerancja

Jestem dumna z Męża, choć on twierdzi, że dumnym to można być z tych, którzy swoje życie za Ojczyznę poświęcili. Ale mam prawo do swojej z niego dumy i nawet on jej mnie nie pozbawi.

Podobnie jak tydzień temu na fotelu dentystycznym, tak i dzisiaj, leżąc prawie godzinę w oczekiwaniu na opóźniającą się kolonoskopię, dał radę przejść przez badanie, na myśl o którym sama aż się wzdrygam. A po wszystkim stwierdził, że o wiele gorsza była gastroskopia.

W jego jelicie nic podejrzanego ani złego nie znaleziono, więc naprawdę można się cieszyć. Nie pobrano żadnego wycinka do histopatologii. Za dwa tygodnie czeka go tylko wizyta u przeprowadzającego kolonoskopię gastrologa i ostateczna diagnoza.

Pan doktor już wcześniej podejrzewał, że Dyrektor Wykonawczy może mieć nietolerancję laktozy i stąd jego problemy. Ale poczekamy do 27. listopada i wtedy będziemy wiedzieć więcej.

A ilustrowany komentarz idealnie wpasowuje się w dzisiejszą tematykę, lecz przede wszystkim w to, co działo się wczoraj w wielu miejscach.

niedziela, 11 listopada 2018

2599. Tylko to jedno

Przed wczorajszą drugą zmianą w pracy zdążyłam się wykąpać, wstawić i rozwiesić pranie, pojechać na targ po zimowe rękawiczki, wejść do zoologa po mieszankę ziaren dla Pepe, zamówić tort oraz kwiaty na nadchodzące 75. urodziny mamy, kupić dla siebie śniegowce i odebrać zamówione sushi, a potem zjeść je razem z Mężem.

Chyba tylko dlatego, że dzisiaj i jutro prawie wszystkie sklepy są zamknięte, a w sobotnie popołudnie ludzie masowo spędzali czas w galeriach, miałam tak mały ruch jak nigdy dotąd - zaledwie siedemnaście osób (w sezonie bywało ich nawet cztery razy tyle).

Dzisiaj byliśmy u mamy, a później w kościele, gdzie na samym początku wszyscy zaśpiewaliśmy Mazurek Dąbrowskiego. Dość osobliwe, nowe i ciekawe uczucie - akurat nasz hymn w takim miejscu...

A teraz siedzimy w domu. Dyrektor Wykonawczy od półtorej godziny pije specjalną miksturę, której zadaniem jest oczyszczenie jelita przed jutrzejszą kolonoskopią. Krzywi się strasznie, więc pyszne to nie jest.

Mój dzielny Mąż przeszedł już gastroskopię, chirurgiczne rwanie siódemki, a teraz jeszcze tylko to jedno badanie. Dzisiaj zapowiedział mi, że w grudniu do żadnego lekarza nie idzie. Wcale mu się nie dziwię.

Na szczęście oboje jutro mamy wolne, więc będę wspierać Głos Rozsądku i będę mu towarzyszyć pod gabinetem, a potem dbać o niego najlepiej jak potrafię.