Od Autorki

Teksty oraz zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa (jeśli jest inaczej, podaję źródło), stanowią więc moją własność.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, cytowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie bez mojej wiedzy oraz bez podania adresu tego blogu.
(Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dnia 4 lutego 1994 r., nr 24, poz. 83)

piątek, 25 lipca 2014

1.737. Do Męża

Kiedyś leżałeś w łóżku i pikałeś w swój telefon. Teraz bladym świtem wstajesz, zabierasz do łazienki laptop wraz z zasilaczem i w trybie incognito buszujesz w sieci. Potem skradasz się jak złodziej, odkładasz laptop na półkę i po cichu kładziesz się obok mnie.

Myślisz, że jak śpię, to nie zarejestruję tego co robisz i nic nie zauważę. Mało tego - zapytany wprost, kłamiesz w żywe oczy, że nie korzystałeś z komputera. Tylko masz pecha, bo dziwnym trafem zawsze, ale to zawsze wyczuję, że coś jest nie tak. I niezwykle szybko wychodzi szydło z worka.

Taka sytuacja jak dzisiejsza nie jest pierwszą. A ja zastanawiam co tak pilnego i niecierpiącego zwłoki znajduje się przed monitorem, że ktoś, kto do tej pory był notorycznym śpiochem, zrywa się o piątej rano i otwiera przeglądarkę, nie pozostawiając po sobie historii stron, na które wchodzi. Co dzięki temu chcesz ukryć?

I jakoś nie przekonuje mnie Twój totalny brak skruchy oraz pokrętna próba tłumaczenia, że wszystkiemu winny jest hałas przejeżdżającego pociągu, który Cię budzi każdego dnia.

Zaufanie drugiej osoby można stracić w jednej sekundzie. Gdybym była na Twoim miejscu, bardzo poważnie rozważyłabym czy warto.



1.736. Reakcja

Wczoraj miałam przedokresowy kryzys na macie. Nie chciało mi się ćwiczyć. Z oczu płynęły łzy. Zrobiłam tylko po trzy powtórzenia. A jeszcze dzień wcześniej taka byłam z siebie dumna, że doszłam wreszcie do maksymalnej ich liczby, czyli do pięciu.

Czuję mięśnie - przynajmniej niektóre. Dla mnie to całkiem nowe doświadczenie. I nie powiem, żeby mi się nie podobało. Jakoś tak mi lepiej na duchu i lżej na ciele.

Nie rozumiem tylko jednej rzeczy. Po śniadaniu i wypiciu kawy inki zmierzyłam swój obwód w pasie. Ujrzałam 82 cm, które mnie zdumiały. Weszłam na wagę. Pokazała 70 kg. Tylko czemu potem, już po wizycie w toalecie, talia osiągnęła znowu 86 cm?

Mam wrażenie, że puchnę i że zatrzymuje mi się woda w organizmie. Możliwe, że przedokresowo, ale czy aby na pewno jest to jedyne słuszne wytłumaczenie? W końcu non stop widzę te znienawidzone przez siebie 86 cm.

Po kolejnej (drugiej) sesji z Czarodziejem zostałam w jego gabinecie przez chwilę. Bo zawsze jest tak, że pracujemy nad czymś, a w międzyczasie wychodzi jeszcze coś innego. Albo ja mam sto pytań do...

W każdym razie mój mózg jest poddawany macerowaniu, a kanały są odblokowywane. Ponoć bardzo dobrze pracuję, a moje reakcje są właściwe. W ramach pracy domowej mam sporządzić następną tabelkę w "ukochanym" Excelu - tym razem na tapecie traumy z ucieczek od życia.

Okazać się może, że tycie w pasie, migreny oraz inne choroby są niczym innym jak obronną reakcją ciała na różne nieprzepracowane jeszcze tematy. Przynajmniej tak twierdzi mój terapeuta. A że to mądry człowiek jest, więc nie oponuję, tylko słucham tego co mówi i poddaję się temu co robi.



czwartek, 24 lipca 2014

1.735. Z naszej lodówki - część trzecia

Makaron żytni razowy jest świetnym rozwiązaniem dla takiego niecierpliwca jak ja, gdyż gotuje się go zaledwie od trzech do pięciu minut. Ma charakterystyczny ciemniejszy kolor oraz inny smak, chociaż ja już tego nie zauważam, gdyż staram się unikać zwykłych makaronów z pszenicy.

Lubię go z suszonymi pomidorami i mozzarellą, z gotowanymi krojonymi pomidorami, tuńczykiem, śmietaną i mozzarellą, ale także z białym serem i cynamonem.




Kasza gryczana najbardziej smakuje mi jak jest zimno, a kuskus zawsze wtedy, kiedy jestem bardzo głodna i nie chce mi się czekać na tę pierwszą.




Kasza jęczmienna chyba najmniej przypadła do gustu moim kubkom smakowym, ale staram się ją jeść w miarę możliwości. Jednak zawsze zużywamy ją najdłużej.




Kasza jaglana w torebkach pojawiła się już jakiś czas temu i właśnie dlatego zaczęłam ją kupować. Smakuje wybornie z łyżeczką miodu, pokrojonym bananem i pomarańczą. Można znaleźć ją też w wersji z woreczkami po 80 g.




Płatki owsiane górskie - niezastąpione jako składnik zdrowego i pożywnego śniadania. Można je zalać wodą albo jogurtem i dodać do nich pestki słonecznika, dyni, siemię lniane, żurawinę, banana, pomarańczę i tak dalej i tak dalej.




Na koniec mój ulubiony chleb żytni razowy z pobliskiej piekarni. Dzień bez niego jest dla mnie dniem straconym.




Ciąg dalszy nastąpi w swoim czasie.