Od Autorki

Teksty oraz zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa (jeśli jest inaczej, podaję źródło), stanowią więc moją własność.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, cytowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie bez mojej wiedzy oraz bez podania adresu tego blogu.
(Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dnia 4 lutego 1994 r., nr 24, poz. 83)

niedziela, 25 czerwca 2017

2336. Kolorowo

Kiedy je kupiłam i przesadziłam do większej doniczki na balkonie wydawały się takie mikrutkie i liche, ale proszę - oto co słońce, woda i duża dawka mojej miłości z nimi uczyniła. Nowe liście, nowe pączki i jest czym cieszyć oczy.


Sprzedawcy truskawek w tym roku nabijają nas w butelkę. Mąż niejednokrotnie był świadkiem przesypywania hiszpańskich owoców z plastikowych pudełek do polskich łubianek. Rzadko trafiają się słodkie i prawdziwe. My mieliśmy szczęście. Podwójne, bo i czereśnie były przepyszne.


Oto i złodziej sałaty lodowej przyłapany na gorącym uczynku. Rozbisurmanił się nasz Pepe, oswoił i kombinuje ile może. Ale straszny z niego słodziak.

sobota, 24 czerwca 2017

2335. Pięknie i pysznie

No i jak ja mam wyzdrowieć skoro pogoda wariuje? Rano zimno, potem gorąco, później wieje i tak w kółko. Łykam już drugie opakowanie Sinupretu, a zatoki wciąż nie działają jak powinny.

Wczoraj byłam tak zmęczona codziennym porannym wstawaniem do pracy na pierwszą zmianę, że z uczuciem ulgi padłam wieczorem na sofę z perspektywą weekendu i odespania zarwanych godzin.

Po niespiesznym gramoleniu, śniadaniu i praniu poszliśmy sobie z Mężem na spacer. Oczywiście z aparatem i zapasowymi akumulatorkami w torbie.

Przyznam, że ledwo szłam - jakaś taka pozbawiona siły byłam. Do domu wróciliśmy więc autobusem.








Na obiad zamówiliśmy pizzę, ale o mały włos nie bylibyśmy w stanie za nią zapłacić, bo Pepe dosłownie położył łapę na przygotowanych przez nas pieniądzach. Potem z zazdrością i wyrzutem, z góry spoglądał na pozostałe w pudełku dwa kawałki sam mając do dyspozycji jedynie odrobinkę ciasta.