Z braku gotówki musiała poczekać ponad tydzień w salonie, ale wczoraj wreszcie ją odebrałam. I prawie cały wieczór spędziliśmy z Mężem na oglądaniu DVD z trasy koncertowej, przy okazji wracając wspomnieniami do tego, na którym byliśmy razem.
Dyrektor Wykonawczy stwierdził, że podobnie jak on ma słabość do mnie i do słodyczy, tak ja mam słabość do Dawida Podsiadło. Fakt. Niezaprzeczalny. Przyznaję się.
Jeśli ktoś jeszcze nie widział i nie słyszał, polecam obejrzenie i posłuchanie tego, co już teraz jest przedsmakiem klimatu, jaki panować będzie na drugiej solowej płycie artysty.
