Coś z niczego. Małym albo prawie żadnym nakładem kosztów. Jak to zrobić? Mąż potrafi.
Jakiś czas temu tęskniłam za śniegiem, którego wciąż nie było. Pewnego dnia dostałam od Dyrektora Wykonawczego ogromną (w stosunku do tych prawdziwych) śnieżynkę wyciętą z papieru.
Mój stosunek do rzeczy materialnych (w tym także i prezentów) jest chyba ogólnie znany. Im mniej, tym lepiej. A że w nocy ponoć Mikołaj grasował w kominach, zostawił słodkie co nieco także i dla mnie.
