Najpierw zobaczyłam pewien przepis. Pokazałam go Mężowi. A potem Dyrektor Wykonawczy poszedł do sklepu po mleko, olej, mąkę, proszek do pieczenia i cukier waniliowy. Na co dzień takich produktów nie używamy w naszej kuchni, więc nie dziwne, że ich nie mieliśmy na stanie.
Dzisiaj (znowu po raz pierwszy w życiu) usmażyliśmy racuszki z jabłkami. Kilka pierwszych było za dużych i za grubych, ale reszta jest w porządku. W sumie wyszło ich wszystkich dwadzieścia dwa. Głos Rozsądku posypał swoje cukrem pudrem, ja wybrałam wersję bez niczego.
Do powyższego przepisu nie zastosowałam się w całości - nie dodałam bowiem w ogóle soli, a ponieważ ciasto było za gęste, rozcieńczyłam je małym kubkiem naturalnego jogurtu.
Po lewej te cieńsze i ładniejsze, po prawej - te bardziej spalone, grubsze i brzydsze.
