Od Autorki

Teksty oraz zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa (jeśli jest inaczej, podaję źródło), stanowią więc moją własność.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, cytowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie bez mojej wiedzy oraz bez podania adresu tego blogu.
(Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dnia 4 lutego 1994 r., nr 24, poz. 83)

środa, 13 sierpnia 2014

1.768. Dziękuję

- Miłego dnia - powiedziałam dziś rano wychodzącemu do pracy Mężowi.
- Powodzenia na rozmowie - usłyszałam od niego.
- Dziękuję - uśmiechnęłam się zamykając za nim drzwi.

Współczuję tym, którzy są na tyle zabobonni, że nie chcą zapeszyć. Tym, od których przeważnie słyszy się "NIE dziękuję". Współczuję im, bo wkładają w ten jakże negatywny przekaz całą masę niepotrzebnej energii. Energię, którą mogliby spożytkować na coś znacznie lepszego dla nich samych - na wiarę w siebie.

Wierzę w swoje możliwości. Wierzę w swoje umiejętności. Wierzę w swoje zdolności. Wierzę w swoją siłę. Dlatego właśnie można ode mnie usłyszeć tylko "dziękuję". Bez "NIE".

Poszłam, porozmawiałam, umówiłam się na następną rozmowę. Zostałam podsumowana jednym zdaniem: "jest pani bardzo miłą osobą". "Dziękuję" - odparłam.

Kilka dni temu dostałam niespodziewany mail z zaproszeniem na kilkugodzinną (i całkiem darmową) konferencję, której tematyka bardzo mnie interesuje. Odpisałam, zgłosiłam chęć uczestnictwa, gdyż liczba miejsc jest ograniczona. Dzisiaj otrzymałam potwierdzenie. "Dziękuję" - wysłałam w odpowiedzi.

Nawet za te pomidory z mozzarellą (którą ledwo co spod nich widać), polane oliwą, z listkami świeżej bazylii - dziękuję.