Pamiętacie post o zakazanym ogrodzie? Trochę to trwało, ale w końcu się udało. I ja, i Mąż zaangażowaliśmy się w ten projekt, aby uwiecznić na NASZYCH zdjęciach zrobionych z NASZEGO balkonu NASZYM aparatem dwie strażniczki, które NAS prześladowały dwa miesiące temu.
W myśl hasła "tych klientów nie obsługujemy" oto i one - w pełnej krasie i z każdej strony.


