Od Autorki

Teksty oraz zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa (jeśli jest inaczej, podaję źródło), stanowią więc moją własność.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, cytowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie bez mojej wiedzy oraz bez podania adresu tego blogu.
(Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dnia 4 lutego 1994 r., nr 24, poz. 83)

wtorek, 16 września 2014

1.829. Sprzątanie

Mąż, sąsiadka i Czarodziej. Trzy różne osoby, które są dla mnie największym wsparciem. I choć praktycznie używają innych słów, wyrażają nimi ten sam sens.

"Pamiętaj proszę, że ZAWSZE cokolwiek robisz w danym momencie, robisz to najlepiej jak potrafisz  - mimo, że dosłownie za chwilę możesz pomyśleć, że mogłabyś to zrobić inaczej".

"Rób tak, żeby Tobie i Twojemu mężowi było dobrze, a resztę świata pozostaw na tę chwilę z boku - jeśli w jakikolwiek sposób ten świat zakłóca Twoją równowagę. Rób to, co daje Ci radość i wspiera Cię, a uciekaj od tego, co powoduje dyskomfort".

Dwa maile od mojego guru z trzema zaledwie zdaniami. Wystarczyły, by wrócił spokój, którego mi zabrakło i za którym zatęskniłam.

Dzisiaj moje myśli odwrócił pukający do naszych drzwi sąsiad z dołu, któremu kapało z sufitu w łazience oraz wezwani przez Męża hydraulicy, którzy po telefonicznej konsultacji z właścicielką kawalerki musieli rozkuć zabudowaną płytkami, styropianem oraz cegłami (!) wannę oraz przetkać znajdujący się pod nią odpływ. Chcąc nie chcąc, zostaliśmy niejako zmuszeni do posprzątania powstałego przy tym bałaganu, a było tego trochę.

W międzyczasie i ja posprzątałam w swojej głowie, w swoim sercu i w swoich kontaktach z innymi ludźmi - czyli tą resztą świata, zakłócającą moją równowagę i powodującą dyskomfort (jak to zgrabnie ujął Czarodziej w powyżej zacytowanych przeze mnie słowach).

Nie muszę być dostępna dla każdego przez całą dobę przez siedem dni w tygodniu. Nie muszę odpowiadać na otrzymywane SMS-y. Nie muszę odbierać dzwoniącego telefonu. Nie muszę mieć przy sobie komórki. Nie muszę odpisywać na maile. Nie muszę mieć ochoty na spotkania. Nie muszę słuchać i czytać historii, które mnie męczą oraz ludzi, którzy mnie nimi raczą.

A jeśli ktoś JESZCZE tego nie rozumie, ma problem. Ale to JEGO problem, nie mój.