Nie podoba mi się tegoroczne tempo przyrody. Za szybko wszystko kwitnie i owocuje. Truskawki i czereśnie w maju, podobnie jak lipy to już lekka przesada.
W domu i na balkonie także błyskawiczny wzrost roślinności. Mięta poszybowała tak bardzo, że aż musiałam ją przyciąć. A na parapecie i tak w górę pnie się kolejna.
Przesadzona do większej doniczki bazylia też nie próżnuje.
Eschynantus oraz pelargonie również nie chcą być gorsze.