Niektórzy ludzie zachowują się irracjonalnie. Nie dalej jak w sobotę wieczorem dobiegły mnie zza okna dziwne odgłosy. Wyszłam na balkon i oczom moim ukazał się młody człowiek z ręczną piłą, który metodycznie odrąbywał gałęzie z drzew.
Po chwili dołączył do mnie Mąż i tak sobie staliśmy i patrzyliśmy na człowieka, który bezceremonialnie robił swoje, nie zważając wcale na fakt, iż jest przez nas obserwowany. Jako że naszym sąsiadem jest prawnik, Dyrektor Wykonawczy zapukał do jego drzwi i podzielił się tym, co ma miejsce przed blokiem.
Usłyszeliśmy przekręcanie zamka w drzwiach na klatce schodowej, by kilka minut później ujrzeć sąsiada zmierzającego w kierunku wandala. Ten ostatni, niczym nie speszony, szedł w zaparte i nawet nie zamierzał się tłumaczyć ze swojego zachowania.
Okazało się, iż panu i jego matce przeszkadzają drzewa rosnące przed oknami, które rzucają zbyt wiele cienia, więc postanowił wziąć sprawę w swoje ręce i poodrąbywać gałęzie. Mecenas chyba coś mu jednak wyjaśnił, bo po jego powrocie do mieszkania, tamten człowiek zaprzestał swojej działalności.
Strach się bać co by było, gdyby każdy robił co mu się żywnie podoba, gdy coś mu nie pasuje...
