Od Autorki

Teksty oraz zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa (jeśli jest inaczej, podaję źródło), stanowią więc moją własność.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, cytowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie bez mojej wiedzy oraz bez podania adresu tego blogu.
(Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dnia 4 lutego 1994 r., nr 24, poz. 83)

poniedziałek, 17 czerwca 2019

2749. Poniedziałek

Ależ to był genialny pomysł z tym wczorajszym wieczornym spacerem! Mąż zaproponował hot doga na stacji benzynowej, ale akurat nie miałam na niego za bardzo ochoty. Poszliśmy więc na lody. Zdążyliśmy tuż przed zamknięciem i akurat trafiliśmy na smak kawowy, którego jeszcze tam nie jedliśmy. 

A że obok była pizzeria, no to wpadłam na pomysł, że zamówimy pizzę i weźmiemy ją na wynos. Jako że czekaliśmy chwilę w pustym lokalu (ludzie woleli stoliki na zewnątrz), a na kanapie leżały cztery cekinowe poduszki, zajęliśmy ręce układaniem serc, które zostawiliśmy tam po nas na pamiątkę.


Po raz pierwszy w życiu jadłam kawałek pizzy na ulicy, prosto z pudełka. Tak pachniała, że nie dałam rady się jej oprzeć. Ser ciągnął mi się po brodzie, śmiałam się do rozpuku, usiłując się przy tym nie poparzyć i miałam z tego taką radość, że gdyby zobaczył mnie wtedy Czarodziej, byłby dumny.

Rano obudziłam się i poczułam chłód. To dopiero dziwne uczucie po tak długim czasie upałów. Aż założyłam skarpetki, bo było mi zimno w stopy.

Mąż pojechał z mamą do psychiatry. Rodzicielka zadowolona, dostała receptę na lek przeciwdepresyjny i zarazem nasenny. Pani doktor pytała o mnie i moje zdrowie, a na mamie wywarła bardzo dobre wrażenie. Uff... Może wreszcie te tabletki coś pomogą.

Dyrektor Wykonawczy, w ramach swojego imieninowego prezentu, dostał już ode mnie gofrownicę i kubek zmieniający kolory, a dzisiaj po pracy odbierze jeszcze zamówiony w sieci młynek do kawy, o którym marzył. No to teraz potrzebna tylko kawa ziarnista i codziennie będzie mógł się delektować świeżo zmielonym czarnym napojem prosto z nowego kubka.

I jak tu nie lubić poniedziałku?