Od Autorki

Teksty oraz zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa (jeśli jest inaczej, podaję źródło), stanowią więc moją własność.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, cytowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie bez mojej wiedzy oraz bez podania adresu tego blogu.
(Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dnia 4 lutego 1994 r., nr 24, poz. 83)

czwartek, 27 czerwca 2019

2759. Promocje

Tak czułam, że wcześniej czy później to nastąpi. Nie dalej jak wczoraj rozmawiałam nawet o tym z Mężem, zastanawiając się kiedy zaistnieje taka sytuacja. Ale po kolei.

Pojechałam na onkologię. Bez kolejki i bez problemu pobrali mi krew przed jutrzejszą wizytą u chemika. Posiedziałam chwilę z zaprzyjaźnioną instruktor terapii zajęciowej. Później autobusem dotarłam do galerii.

Potrzebowałam kupić krem do twarzy i emulsję do ciała. Od lat używam tej samej, sprawdzonej, z maksymalnym filtrem. Okazało się, że nie dość, że trafiłam na promocję cenową, to jeszcze dodatkowo dwupak kosztował 35 złotych, a jedna - 44 złote. Wzięłam więc tańszą wersję - najwyżej druga  sztuka zostanie na przyszły rok.


Poszłam też do innej sieciówki po puszki do pudru (notabene także z rabatem). Pani zeskanowała klubową kartę z ekranu telefonu po czym - tu wracamy do początku notki - mówi z automatu: "w promocji mamy spray przeciwko puszeniu się włosów". A ja na to z szelmowskim uśmiechem (dobrze, że mam do siebie dystans) odpowiadam: "najpierw trzeba mieć włosy".