Od Autorki

Teksty oraz zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa (jeśli jest inaczej, podaję źródło), stanowią więc moją własność.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, cytowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie bez mojej wiedzy oraz bez podania adresu tego blogu.
(Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dnia 4 lutego 1994 r., nr 24, poz. 83)

wtorek, 21 stycznia 2020

2962. Lekowo

Tydzień temu wybrałam się do okulisty. Już po raz trzeci w odstępie niecałych dwóch miesięcy. Oczywiście prywatnie, bo na NFZ nie ma nawet szans. Poprzednia dwójka lekarzy mi nie pomogła, więc teraz poszłam do pani "starej daty" poleconej przez znajomą, która chodzi do niej od lat.

W gabinecie spędziłam czterdzieści minut. Może nie był on wyposażony w jakieś bajeranckie sprzęty, ale za to pani doktor była dokładna, spokojna, cierpliwa i miła. Przebadała mnie na wszystkie dostępne sposoby - nawet wyrwała mi kilka rzęs, żeby potem pod mikroskopem obejrzeć czy nie mam nużeńców. Żadnego podejrzanego - na szczęście - nie znalazła.

Wypisała receptę na krople do obu oczu (na zaczerwienienia i wylewy), maść  do lewego oka (na gradówkę) oraz emulsję do smarowania obu powiek. Na oddzielnej karteczce napisała co, kiedy, jak długo i jak często używać. Od wczoraj (dopiero wtedy odebrałam zamówione leki) stosuję się do jej zaleceń.


Z kolei przy okazji piątkowej wizyty u chemioterapeuty spytałam go o możliwość zmiany tabletek łagodzących objawy menopauzy. Tamte, które dostałam wcześniej od ginekologa, nie za bardzo mi pomagały. Te są o wiele tańsze. Testuję je od dzisiaj.


Rano spotkałam się z panią psychoonkolog. Tak w ramach kontroli, gdyż i ona i ja zdajemy sobie sprawę, że fachowej pomocy jako takiej nie potrzebuję, ale że obu nam wspólna rozmowa służy, więc widzimy się średnio raz na miesiąc.