Od Autorki

Teksty oraz zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa (jeśli jest inaczej, podaję źródło), stanowią więc moją własność.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, cytowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie bez mojej wiedzy oraz bez podania adresu tego blogu.
(Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dnia 4 lutego 1994 r., nr 24, poz. 83)

czwartek, 23 stycznia 2020

2964. Wybory

Chorować nie umiem. Urlopować się też nie. Brakuje mi zajęcia i towarzystwa - tak, chyba najbardziej tęsknię właśnie za ludźmi - za osobistym kontaktem w cztery oczy z drugim człowiekiem.

Wczoraj cały dzień przesiedziałam w domu. Wstawiłam i rozwiesiłam trzy prania, uprzednio składając i chowając poprzednie. Zrobiłam porządek w pawlaczach i szafie. Ale nie o takie zajęcia mi chodzi.

Dzisiaj byłam na skalingu, piaskowaniu i fluoryzacji, które - ze względu na chemioterapię - musiałam przełożyć na później. A teraz, przez dwa dni, mam być na białej diecie. Dla mnie to wyzwanie, bo jak żyć bez kawy i bez wody z cytryną?

Zabieg przeprowadzała pani higienistka, ale przed nim znieczulenie podał mi stomatolog. Przy okazji zrobił przegląd, sugerując wykonanie zdjęcia panoramicznego po przebytej chemioterapii oraz wymianę wypełnienia w lewej dolnej piątce. Termin wizyty mam w drugiej połowie lutego, gdyż pasować mi  będą jedynie godziny popołudniowe.

Jutro rano mam symulację przed poniedziałkową radioterapią. Mój serdeczny kolega doktor prosił, bym przyszła wcześniej, to mi wszystko pokaże. Jak to dobrze, że są wokół mnie życzliwe osoby.

Trochę martwią mnie nasze finanse - co prawda do listopada mam zagwarantowane regularne przelewy z ZUS-u, ale w stosunku do tego, co zarabiałam i tak jestem kilkaset złotych w plecy.

W lutym kończy się nam umowa z właścicielką mieszkania. Jak ją znam, pewnie będzie chciała podnieść kwotę wynajmu, a na to nie będzie nas stać. Już od jakiegoś czasu razem z Mężem zderzamy się z myślą o zamieszkaniu z Mamą.

Pensja Dyrektora Wykonawczego od lat stoi w miejscu, moje dochody drastycznie zmalały, ceny idą w górę, a co będzie w listopadzie jak skończy się świadczenie rehabilitacyjne? Chciałabym pracować i usilnie zastanawiam się nad takim rozwiązaniem, jednocześnie mając na uwadze swoje ograniczenia - wiek oraz zdrowie.

Mama jest coraz starsza i coraz słabsza. W wielu kwestiach zaczyna sobie nie radzić i ma spore problemy z chodzeniem ze względu na kolana. Na zalecaną przez lekarzy artroskopię nie chce się zgodzić, a ja rozumiem jej powody. Mieszkanie jest na czwartym piętrze, bez windy, więc schodów do pokonania trochę jest.

Nic to - poczekam i zobaczę jak się wszystkie sprawy poukładają. Zawsze jest jakieś wyjście z każdej sytuacji. Może nie idealne, ale realne. W razie czego, znając swoje podejście, będę szukać plusów, nie minusów. 

Na ten moment i tak najważniejsze jest moje leczenie i na nim - póki co - się skoncentruję. Przede mną cztery tygodnie codziennej radioterapii oraz - dodatkowo - dwa tygodnie rehabilitacji w jej trakcie.