Wczoraj niemiłosierny żar lejący się z nieba, a dzisiaj okrutnie zimno i mokro, bo od rana pada z przerwami. Oczywiście, że wolę obecną pogodę, bo nie dość, że nie mam siły, to upał dodatkowo mnie osłabia.
Świętujemy od samego południa. Okazją są imieniny Mamy. Były kwiaty, prezenty i życzenia. Były też trzy różne pizze, sernik na zimno, kawa, lody i szampan. Były także trzy partie scrabble rozegrane w międzyczasie oraz spacer z Rudzielcem.
Czasem fajnie jest posiedzieć w domowych pieleszach, razem z najbliższymi - tak bez pośpiechu, bez stresu, bez patrzenia na zegarek.
