Bardzo podoba mi się kawalerka, którą w kwietniu znalazłam dla Czarnuli. Wczoraj zostałam poproszona o poszukanie kolejnego mieszkania - tym razem chodzi o jego kupno. Ciekawe czy będę mieć tak szczęśliwą rękę jak przy ofercie wynajmu.
Zjedliśmy na kolację po pysznym gołąbku i pierogach z grzybami własnej roboty, popiliśmy to dopiero co ugotowanym kompotem, pogadaliśmy, posiedzieliśmy chwilę na klimatycznym balkonie i wróciliśmy po dwudziestej pierwszej do domu.
Dzisiaj jest tak upalnie, że w kapeluszu na głowie wyszłam jedynie po dwie przesyłki do paczkomatu i nigdzie dalej nie wyściubiam nosa. Podobnie zrobię jutro. Nie zamierzam niepotrzebnie narażać się na działanie promieni słonecznych.
Mentalnie i logistycznie przygotowuję się do napisania pierwszej części artykułu. Wymaga to powrotu do czasu pierwszych badań, wstępnej diagnozy, dalszych badań i ostatecznej diagnozy wraz z planem leczenia. W grę wchodzą fakty, ale - co najważniejsze - przede wszystkim emocje.
