W pewnym wieku kobiecie lepiej nie robić zdjęć z bliska, bo widać na nich każdą zmarszczkę, przebarwienie, czy cienie pod oczami. Makijaż niewiele pomoże, a nieraz nawet bardziej zaszkodzi - szczególnie jak się przesadzi z jego nadmiarem.
W pewnym wieku kobiecie wypada więcej zasłonić, niż odsłonić - inaczej może narazić się na śmieszność albo być obiektem westchnień tych, którzy widzą ją z tyłu, gorzej jak zobaczą ją z przodu, bo się rozczarują.
W pewnym wieku kobieta zaczyna się sypać, bo tu boli, tam strzyka i generalnie ciało odmawia posłuszeństwa i nijak nie chce iść na współpracę - zupełnie jakby żyło swoim życiem, bez jakiegokolwiek udziału jego właścicielki.
Dla mnie ten "pewien wiek" zaczął się zaledwie kilka lat temu. Przed ślubem zdrowie zastrajkowało, a za nim podążyła reszta. Od tamtego czasu nie lubię siebie na zdjęciach, zwłaszcza na tych robionych "z ręki" wyglądam jak przysłowiowa połowa pewnej części ciała wystająca zza krzaka.
"Starość nie radość, młodość nie wieczność" - mądry cytat na koniec. Ku pokrzepieniu serc - mojego i tych z Was, które się ze mną łączą w bólu.