Wczoraj wieczorem zajrzałam na chwilę do Sąsiadki. Jej starsza córka otworzyła mi drzwi i zaraz po "cześć ciociu" usłyszałam: "o, masz nową spódnicę". Jej mama też nie była gorsza: "wyglądasz jak dziewczynka". Nie, nie miałam na sobie falbanek, koroneczek, czy kokardek. Dżins plus sztruks - taka fajna kombinacja wygrzebana rok temu w lumpeksie. Tak to jest jak się prawie zawsze chodzi w spodniach. Wystarczy założyć spódnicę i od razu zdziwienie. Nie byłam długo w ich mieszkaniu - zaledwie pół godzinki, bo umówiłam się z Trzecią, która miała po mnie przyjechać samochodem. "Powinnaś częściej chodzić w spódnicach" - ona też zauważyła zmianę. Rozważę tę opcję, bo i Mężowi się podobało. Mnie również - co dziwniejsze.