Wczoraj w sumie obejrzałam osiem bramek w dwóch meczach. Brakuje mi goli. W końcu przecież po to dorośli ludzie biegają w tę i z powrotem przez półtorej godziny, żeby piłka znalazła się w siatce, czyż nie?
Ronaldo coś nie błyszczał, a co mu spadło na nogi, i tak zmarnował albo mu zabrali. Zły był jak osa, obrażony jak nadąsana królewna. Do rzutu wolnego nawet nikt nie podchodził, bo jaśnie pan wykonywał go z urzędu. Nie lubię gościa, to fakt. Już myślałam, że będzie remis, ale niestety Portugalczycy strzelili trzecią bramkę i Dania została bez punktu.
Niemiecka machina się rozkręca. Słuchając wczoraj komentatora zastanawiałam się, czy przypadkiem nie czytał mojego wpisu o tej reprezentacji. Mówił bowiem o tym, co już napisałam wcześniej - o efektywności Niemców. A Holendrzy już nie są tą drużyną, co kiedyś. Zawsze ich lubiłam i ta sympatia wciąż jest, ale musieli uznać wyższość rywali.
Przez te wszystkie podwójne mecze wybiłam się z codziennego rytmu. Piszę rano, co jest dla mnie dziwne, bo wolę po południu i wieczorem, jak Męża nie ma. Zapomniałam odpisać na niektóre maile, ale już się poprawiłam. Nawet na Skype nie mam czasu, bo jak druga strona może rozmawiać, ja znowu oglądam mecz.
Denerwuję się podczas transmisji, a można poznać to po obskubanych skórkach przy palcach - wciąż się nie mogę pozbyć tego nawyku - wcześniej się drapałam, teraz skubię. Zupełnie bezwiednie, a potem woda utleniona i plaster idzie w ruch, bo krew leci.
Jedzenie i picie robię sobie na zapas. Stoi obok przez 45 minut. W przerwie szybko do toalety, bo w trakcie meczu nie chodzę. Zawsze jak wychodziłam z pokoju, padała bramka, więc teraz siedzę i pilnuję. Wieczorem, jak Mąż wraca, szybko otwieram mu drzwi i z powrotem uciekam na sofę, żeby obejrzeć końcówkę spotkania.
Najbardziej nieoczekiwaną rzeczą, jaką dojrzałam na monitorze była uchwycona przez operatora biedronka na ramieniu jednego sędziów. Przysiadła, a potem rozwinęła skrzydełka i odleciała. Wszystko trwało zaledwie kilka sekund. Pamiętacie kiedy to było? Nie podpowiem, ale jak ktoś zgadnie, dostanie ode mnie nagrodę.