Od Autorki

Teksty oraz zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa (jeśli jest inaczej, podaję źródło), stanowią więc moją własność.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, cytowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie bez mojej wiedzy oraz bez podania adresu tego blogu.
(Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dnia 4 lutego 1994 r., nr 24, poz. 83)

poniedziałek, 18 czerwca 2012

466. Hera, hetera, cholera


Syndrom wyjazdowy, PMS, upał oraz Mąż to cztery połączone czynniki wywołujące u mnie zachowania wrednej jędzy, zołzy, choleryczki, krzykaczki i złośnicy.

Nie chcielibyście mnie widzieć, ani słyszeć w piątek rano. Ja siebie też nie mogę zdzierżyć w takim stanie, ale w przeciwieństwie do wszystkich, którzy mogą ode mnie uciec, ja tego zrobić nie dam rady.

Popędzałam Dyrektora Wykonawczego, bo chciałam spakować jego kosmetyki i klapki, a on miał mnie już serdecznie dość. O mały włos i pojechałabym sama. Zażegnaliśmy jednak nadciągającą burzę i dotarliśmy cali i zdrowi (przynajmniej fizycznie, bo psychicznie niekoniecznie) na dworzec PKP.

Mąż jeszcze w przeddzień próbował oponować w kwestii swojego ubrania (zachciało mu się jechać w koszuli z krótkim rękawem), ale stojąc na peronie i trzęsąc się z zimna w bluzie, którą mu przygotowałam, musiał przyznać mi rację, że trzeba słuchać rad własnej żony.