Ktoś kiedyś powiedział, że "mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale jak kończy". Trochę bym zmieniła w tym cytacie - czyli - czy w ogóle potrafi skończyć.
Lubię w życiu jasne i klarowne sytuacje. Tak lub nie. Nie wiem, ale ostateczną decyzję podejmę wtedy i wtedy. Nie znoszę w takich kwestiach niedopowiedzeń, niedomówień, czytania między wierszami, czy wymigiwań się.
Ludziom przytrafiają się różne rzeczy. Każdy ma prawo zmienić zdanie, ale dojrzałość i odpowiedzialność wymaga, by o tym poinformować osobiście i przeprosić za zaistniałą sytuację. Chociaż tyle.
Są jednak tacy, którzy co rusz zmieniają ustalone wcześniej przez obie strony zasady gry, nie licząc się z konsekwencjami i kosztami, jakie poniesie ktoś inny. Bo im się pozmieniało. Naruszając nasze granice, których przekroczyć nie chcemy. Zmuszając nas do rezygnacji z czegoś, co nam obiecali. Bo sami nie potrafią wyjść z twarzą.
Nie da się w życiu zrobić wszystkim dobrze. Czasem, próbując po swojemu uszczęśliwić wszystkich zainteresowanych, tak naprawdę komuś wyrządzamy ogromną krzywdę. Ale żeby to zobaczyć potrzebna jest empatia...