Od Autorki

Teksty oraz zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa (jeśli jest inaczej, podaję źródło), stanowią więc moją własność.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, cytowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie bez mojej wiedzy oraz bez podania adresu tego blogu.
(Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dnia 4 lutego 1994 r., nr 24, poz. 83)

czwartek, 2 sierpnia 2012

566. Rozmowa z kotem


Miałam iść na bazarek po świeże pomidory, ale na "miałam" się skończyło. Ból i zawroty głowy, gorące i duszne powietrze (nawet wiaterek nie pomagał) i ogólna niemoc skutecznie mi to uniemożliwiły. Skończyło się na kilku osiedlowych sklepach.

Idę sobie jednym ze skrótów, skręcam i wychodzę zza krzaków, a wprost na mnie, po chodniku, idzie jeden z ulubionych znajomych futrzaków - czarny, chudziutki i miauczy.

- Cześć kot - mówię do niego. 
- Miau - odpowiada on. 
- Co słychać?
- Miau.
- Gorąco, nie?
- Miau.

Wygłaskałam go, podrapałam za uszami, a on otarł mi się o nogi. Pożegnałam go, a ten zamiast iść w kierunku, w jakim zmierzał jak mnie zobaczył, nagle poszedł za mną. W pewnej odległości co prawda, ale jednak.

- Idziesz ze mną do sklepu?
- Miau.

Tośmy sobie pogadali. Ja w swoim, a kot w swoim języku.