Zimno, nawet bardzo. Zmarzły mi palce - mimo iż były w rękawiczkach. Mąż, gdyby nie to, że założył czapkę, byłby jak sopelek lodu.
Nasz spacer trwał jedynie dwie godziny, gdyż na dłuższy nie wystarczyło nam już wytwarzanego przez siebie samych ciepła.
Bez zdjęć jednak nie wróciliśmy.




