Na dwa "kupione" w ubiegłym tygodniu przeze mnie losy jeden okazał się być na tyle "szczęśliwy", że dzięki niemu dostąpiłam "zaszczytu" osobistego spotkania z komisją obsługującą maszynę losującą, w której bębnie znajdują się także inne piłeczki. Na kogo wypadnie, na tego bęc. Zakłady można obstawiać do godziny czternastej w sobotę.
A w tak zwanym międzyczasie, czyli jeszcze dzisiaj, dałam szansę świeżemu losowi.
