Wybrałam się do optyka i w pierwszym, do którego weszłam (tam, gdzie wcześniej powiedziano mi, że za 150 zł będę mieć całość) okazało się, że to ściema - najtańsze oprawki kosztowały bowiem około setki. No to poszłam tam, gdzie cenowe informacje się pokryły i za niecałe 190 zł zrobią mi na czwartek moje nowe patrzałki do czytania i do komputera.
Chyba jakieś ćwiczenia w ratownictwie musiały się odbywać w powietrzu, bo co jakiś czas krążył nad nami helikopter z sześcioma osobami zawieszonymi na linie. Przyznam, że widok ludzi, którzy przypominali powiewające na wietrze lalki był dość przerażający...
Kasztanowiec przekwita i pojawiają się już pierwsze zielone owoce. I pomyśleć, że dawno temu na ustnej maturze zdawałam biologię - tyle, że naukę o roślinach odpuściłam sobie całkowicie, gdyż nie byłam w stanie ogarnąć tych wszystkich nago i okrytonasiennych.
Wymyśliłam dzisiejszy obiad dla Męża - taki, który jest prosty, a on (w przeciwieństwie do mnie) go uwielbia - ziemniaki ze zsiadłym mlekiem. Dyrektor Wykonawczy zrewanżował się pomysłem na mój posiłek - ryż ze śmietaną i świeżymi truskawkami.