Od Autorki

Teksty oraz zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa (jeśli jest inaczej, podaję źródło), stanowią więc moją własność.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, cytowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie bez mojej wiedzy oraz bez podania adresu tego blogu.
(Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dnia 4 lutego 1994 r., nr 24, poz. 83)

środa, 6 sierpnia 2014

1.754. Podwójna kawa

Miał być deszcz. I chmury. I wiatr. I chłodniej. Jest słońce. I żar. I duchota. I gorąco.

Środek tygodnia. Spokojny dzień. Cichutko. W domu. Z praniem na balkonie. I dwoma wypitymi od rana kawami.

Nastawiam się psychicznie na czekającą mnie powtórkę badań krwi dla doktora Tomasza oraz zafundowaną mi przez matkę w ramach prezentu imieninowego wizytę u pani ginekolog - tej samej, która rok temu zapuszkowała mnie do szpitala.

W ciągu ostatnich tygodni dwa razy śniła mi się diagnoza lekarska - rak trzonu szyjki macicy oraz rak jelita. Czarodziej stwierdził, że nie ma powodu do niepokoju. No chyba, że częstotliwość takich snów wzrośnie do trzech na tydzień - wtedy odstawimy na bok odwrażliwianie z całego życia i zajmiemy się bieżącym problemem nocnych koszmarów.

Paradoksalnie - bardzo dobrze (i mocno) śpię. Dzisiaj nawet nie słyszałam jak Mąż krzątał się rano po domu i szykował sobie kanapki do pracy. Obudziłam się jak już go nie było.