Od Autorki

Teksty oraz zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa (jeśli jest inaczej, podaję źródło), stanowią więc moją własność.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, cytowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie bez mojej wiedzy oraz bez podania adresu tego blogu.
(Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dnia 4 lutego 1994 r., nr 24, poz. 83)

piątek, 10 października 2014

1.870. Odskocznia

Czarodziej miał rację podkreślając wielokrotnie jak ważne jest robienie tego, co sprawia radość. Szczególnie jeśli myśli na jakiś czas biegną w innym kierunku o bardzo ciężkim kalibrze. Taki powrót do siebie, do swoich pasji, do swoich zainteresowań jest niezbędny dla własnej higieny psychicznej.

Zadumałam się. Wciąż nie wiem czy dam radę, czy się nie załamię, czy znajdę w sobie na tyle siły, żeby zostawić wrażliwość przed drzwiami, zrobić co do mnie należy najlepiej jak potrafię, a potem wrócić do swojego codziennego, zwyczajnego życia bez obciążających głowę myśli, które nie pozwolą mi spokojnie spać w nocy.

Temat raka powraca bowiem jak bumerang. Jest stale obecny - za sprawą różnych osób i wydarzeń. A wiedza, jaką gromadzę w tym zakresie, choć tak rozwojowa dla mnie, skutecznie ogranicza mi kontakty na pewnej płaszczyźnie z większością ludzi.

Dzisiaj wreszcie zadzwonił telefon, na który tak długo czekałam. Z konkretną informacją o konkretnych datach. Jeśli ze strony organizatorów nic się nie zmieni, wygląda na to, że do połowy listopada ukończę trzy intensywnie przeprowadzone specjalistyczne kursy i warsztaty - każdy trwający po kilka dni. Zapewne sukcesywnie będę się dzielić wrażeniami z tych spotkań.

Na razie cieszę oczy dopiero co przyniesionym ze sklepu ogrodniczego do domu wymarzonym szczawikiem trójkątnym. Dostali tylko jedną doniczkę z tym kwiatem, więc czyż nie jest to przeznaczenie, że nikt mnie nie ubiegł?