Od Autorki

Teksty oraz zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa (jeśli jest inaczej, podaję źródło), stanowią więc moją własność.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, cytowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie bez mojej wiedzy oraz bez podania adresu tego blogu.
(Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dnia 4 lutego 1994 r., nr 24, poz. 83)

niedziela, 12 października 2014

1.872. Rajskie jabłuszka

Ranek jak zawsze w ten dzień był spokojny, błogi i niespieszny. Do naszych zwyczajowych niedzielnych rytuałów doszło jeszcze tylko strzyżenie Męża maszynką oraz podcinanie mu zarostu.

Ciężka, bo duszna i parna pogoda nie powstrzymała nas przed wyjściem z domu po drugim śniadaniu, lecz wciąż przed obiadem. Dosłownie co kilkanaście metrów zakładaliśmy na siebie kurtki, by po niedługim czasie znowu je zdjąć. I tak w obie strony, czyli na cmentarz i z powrotem.

Byliśmy na grobie moich dziadków tydzień temu. Wyrzuciliśmy stare wiązanki i wypalone znicze. Zostawiliśmy nowe. Poszliśmy tam i dzisiaj. Tym razem Dyrektor Wykonawczy wyczyścił i wytarł płytę nagrobną oraz tablicę. Nie pozwolił mi nic robić ze względu na mój kręgosłup.

Liście są wszędzie. Nie tylko na chodnikach. Także na niektórych mogiłach, które wyglądają prawdziwie jesiennie. Wracając do domu natknęliśmy się na rosnące na drzewach rajskie jabłuszka - jakże symboliczny wydźwięk miały one w kontekście miejsca, które odwiedziliśmy kilka chwil wcześniej.