Od Autorki

Teksty oraz zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa (jeśli jest inaczej, podaję źródło), stanowią więc moją własność.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, cytowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie bez mojej wiedzy oraz bez podania adresu tego blogu.
(Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dnia 4 lutego 1994 r., nr 24, poz. 83)

piątek, 21 czerwca 2019

2753. Ciasteczkowy potwór

W sobotę mama przywiozła trochę herbatników z osiedlowej cukierni. Dla Męża, bo ja za ciastkami nie przepadam. Obdarowany przesypał je do miseczki i postawił na stole. Sytuację - jak zwykle - wykorzystał Pepe, który po kilka razy dziennie przylatuje do kuchni na konsumpcję. Bezceremonialnie stając na krawędzi miseczki.


Nie zawsze mam pod ręką aparat i nie zawsze jestem w stanie pstryknąć fotki dowodowe w sprawie. Jak choćby przedwczoraj, kiedy to nasz kanarek zmieniał tylko talerze. Najpierw była degustacja ugotowanego ryżu, potem arbuza, by na koniec oczywiście przerzucić się na ukochane ciasteczka.

Jutro ponownie odwiedza nas rodzicielka. Zjemy razem obiad, wypijemy kawę, a potem - we troje - pojedziemy na cmentarz do Taty.