Od Autorki

Teksty oraz zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa (jeśli jest inaczej, podaję źródło), stanowią więc moją własność.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, cytowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie bez mojej wiedzy oraz bez podania adresu tego blogu.
(Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dnia 4 lutego 1994 r., nr 24, poz. 83)

sobota, 29 czerwca 2019

2761. Umowa

Skutkiem ubocznym wczorajszej chemii był nie ten co potrzeba numer notki na blogu. Dopiero teraz to zauważyłam i dokonałam korekty.

Generalnie znużenie, zmęczenie i senność sprawiają, że czasem nie pamiętam co komu wtedy mówiłam, ale że nie kłamię, to nie muszę się martwić o skutki. Język mi się plącze, oczy same się zamykają i nie chce mi się gadać.

Dzisiaj jest świetnie. Co prawda nie mogłam długo usnąć, a obudziłam się o 5:30, ale poza tym żadnych problemów. Mdłości ustały po zażyciu porannej porcji leków. Normalnie zjadłam śniadanie, wzięłam prysznic, wstawiłam pranie, czyli rutynowe czynności.

Przyjechała do nas mama. Zamówiliśmy chińskie jedzenie, które zjadłam ze smakiem, więc mdłości już mieć raczej nie będę. Tak samo było po poprzednich dwóch wlewach. Dobrze jest obserwować swój organizm i jego reakcje, bo schemat za każdym razem się powtarza.

Teraz jedyne co może mi "grozić" to spanie, jedzenie i korzystanie z toalety - jak niemowlę. Ale akurat tego nikt mi nie zabroni, a wręcz każdy zaleci, bo człowiek jak śpi, to zdrowieje i lepiej się czuje.

Onko siostra z racji pobytu w górach nie mogła mnie wczoraj odwiedzić na oddziale, ale zadzwoniła wieczorem i znowu stwierdziła, że ja to jestem dziwna, bo nie spotkała nikogo, kto by tak się czuł po chemii. No to jestem pierwsza.

Panie z administracji, do których zawsze trzeba zajrzeć, by pobrać od nich formularz upoważnienia, powiedziały, że od razu mnie zapamiętały, bo niezwykle rzadko zdarzają się pacjenci, którzy są radośni, wchodzą z uśmiechem na ustach i rozsiewają pozytywną energię.

W sumie Mąż też przyznał im rację. Chodzi przecież ze mną, widzi innych ludzi w salach i na korytarzach i nie zobaczył nikogo, kto siedzi na fotelu ze słuchawkami na uszach, ogląda koncert U2, nogi mu chodzą w takt muzyki, a do tego jeszcze podśpiewuje po cichu, kiwając głową i uśmiechając się do telefonu.