Dzisiaj to już ewidentnie nie mogę sobie znaleźć miejsca. Ani leżeć, ani siedzieć, ani spać, ani drzemać...
Jakaś taka słabosilna jestem. Niby nic mnie nie boli, a nic mi się nie chce. A ciśnienie niskie, że hej.
No to sobie ponarzekałam i pomarudziłam. A co - kto choremu zabroni?
