Od Autorki

Teksty oraz zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa (jeśli jest inaczej, podaję źródło), stanowią więc moją własność.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, cytowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie bez mojej wiedzy oraz bez podania adresu tego blogu.
(Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dnia 4 lutego 1994 r., nr 24, poz. 83)

piątek, 5 lipca 2019

2767. Ubóstwo

Wczoraj wieczorem zrobiliśmy z Mężem biedronkowe zakupy ogniskowe. W końcu z pustą ręką przyjść nie wypada, więc po uzgodnieniu z organizatorką imprezy, mamy zgrzewkę piwa, sok pomarańczowy, Pepsi, Ice Tea i dwie paczki chipsów. Dyrektor Wykonawczy dla siebie wziął jakieś miodowe piwo w puszce, a dla mnie bezalkoholowe Karmi.

Jako że cebulki anemonów zgniły w doniczkach na balkonie, a te stoją pełne ziemi, poprosiłam zmotoryzowaną koleżankę z klasy czy nie kupiłaby mi dziesięć sadzonek pelargonii albo surfinii i nie przywiozła ich do domu. Dzisiaj dzwoni do mnie ze sklepu ogrodniczego, konsultuje się w sprawie kolorów i mówi, że jutro nam je dostarczy. A że razem z nią i jej mężem wybieramy się na ognisko, więc (nomen omen) będziemy mieć dwie pieczenie upieczone przy jednym ogniu.

Wcześniej, bo w sobotnie przedpołudnie, odwiedza nas mama. Tym razem - na moje kulinarne życzenie i zachciankę - usmaży nam swoje pyszne kotlety mielone. Mąż zajmie się ugotowaniem młodych ziemniaków i zrobieniem mizerii. A ja oczywiście wszystko zjem z apetytem i powiem, że było pyszne.

Pogoda jest cudownie rześka, chłodna i wietrzna, a to miód na moją umęczoną upałami duszę, więc korzystając z okazji i idąc za ciosem, już dziś umówiłam się z rodzicielką na poniedziałkowy wypad do sklepu po biustonosze, ziarenka murzynka dla Pepe oraz konsumpcję obiadu na mieście. Od razu lepiej się poczułam. Mama również się ucieszyła, bo już dawno tylko we dwie nigdzie nie wychodziłyśmy.

Zauważyłam, że po chemii bardzo wysuszyła mi się skóra. Zawsze miałam cerę mieszaną, z tendencją do tłustej, a teraz moja twarz chłonie każdy krem jak gąbka i wreszcie się nie świeci. To ogromny plus. Minusem jest za to zadzieranie się skórek przy paznokciach, ale tu zadziałam specjalną odżywką i powinno być dobrze.

A tak w ogóle to chyba napiszę post o kosmetykach, bo ostatnio trochę ich zamówiłam - głównie w sieci, gdyż tak najprościej, najwygodniej i najtaniej. Jak porobię fotki i kolaże, podzielę się dobrodziejstwem swojego makijażowego inwentarza. Mam bowiem ambitny plan nauczyć się malować z internetowych filmików. Najbardziej interesuje mnie podkreślenie oczu.