Od Autorki

Teksty oraz zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa (jeśli jest inaczej, podaję źródło), stanowią więc moją własność.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, cytowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie bez mojej wiedzy oraz bez podania adresu tego blogu.
(Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dnia 4 lutego 1994 r., nr 24, poz. 83)

piątek, 10 stycznia 2020

2951. Aż tak czarna

Warto było wstać o 5:30 po mało co przespanej nocy (raz, że pełnia, a dwa, że nerwy), żeby tuż po ósmej mieć zrobione USG piersi, które nie wykazało żadnych zmian, które kwalifikowałyby się do biopsji. Co wcale nie oznacza, że ich tam nie ma - na obrazie USG nie widać bowiem wszystkiego - stąd konieczność wykonania rezonansu magnetycznego z kontrastem, ale dopiero w kwietniu, przed operacją usunięcia jajników.

Dzisiejszy wynik oznacza jedno - radioterapia odbędzie się planowo, podobnie jak rehabilitacja w jej trakcie oraz kontrolne wizyty u specjalistów tuż po niej.

A ja - póki co - z jednej strony walczę z katarem, a z drugiej z Zorinem. W obu przypadkach nierówna to batalia, bo i jeden i drugi uprzykrza mi życie. Jeśli chodzi o ten pierwszy jest szansa, że pomogą medykamenty. Jeśli chodzi o ten drugi, jest szansa, że pomoże Mąż. Daję im czas do poniedziałku, tak więc weekend zapowiada się bojowo.