Od Autorki

Teksty oraz zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa (jeśli jest inaczej, podaję źródło), stanowią więc moją własność.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, cytowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie bez mojej wiedzy oraz bez podania adresu tego blogu.
(Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dnia 4 lutego 1994 r., nr 24, poz. 83)

poniedziałek, 13 stycznia 2020

2954. Jakie problemy?

Poniedziałek może być całkiem fajny - nawet jeśli zaczyna się go od rehabilitacji na onkologii. Gdzie nie spojrzeć, tam ktoś znajomy. Im dłużej tam jestem, tym więcej ludzi znam. Czasem ciężko jest spokojnie przejść korytarzem albo posiedzieć na holu.

Umówiłam się z poznanymi na chemii dwoma kobietami. Jedna była cztery tygodnie do przodu w stosunku do mnie. Druga - cztery tygodnie za mną. Czego dowiedziałam się od tej pierwszej, mogłam przekazać tej drugiej. Taki łańcuszek dobra w tym rakowym grajdołku.

Ta pierwsza zakończyła już leczenie. Dzisiaj miała badania kontrolne. Tą drugą czeka jutro operacja. Obie mają potrójnie ujemnego raka, czyli zupełnie inny typ niż mój. Chemię miałyśmy identyczną, ale za to już trzy różne operacje.

Dzwoniła do mnie kadrowa z byłej pracy z informacją, że wysłała przelew za ekwiwalent urlopowy - faktycznie za kilka godzin pieniądze wylądowały na koncie, więc jeden stres mniej i zarazem zapewnione fundusze na wrześniowy wyjazd nad morze. Mąż jutro wybiera się tam po świadectwo pracy oraz po moje rzeczy osobiste z szafki w szatni - o ile "koleżanki" nie wyrzuciły ich w międzyczasie.

Byłam u złotnika ze swoją ślubną obrączką, którą zdecydowałam się poszerzyć, gdyż - niestety - od czasu białej chemii nie mogę jej nosić. Ma być gotowa na czwartek. Brakuje mi tego złotego krążka na palcu, a że ten ostatni nie chce schudnąć, trzeba było powiększyć ten pierwszy.

Ukazała się druga część mojej rakowej historii - może komuś moje słowa i moje podejście dadzą nadzieję, czy w jakiś inny sposób pomogą...

Jeszcze tylko wyjaśnię sprawę zaginionej od ubiegłej środy paczki z kosmetykami (wciąż jest transportowana między oddziałami), ale to akurat kwestia dość niewielkiego kalibru, więc się nie przejmuję.