Chyba tak naprawdę dopiero dziś poczułam ogromną ulgę, bo po rozmowie z Mężem, który pojechał do mojej byłej firmy odebrać świadectwo pracy i kilka osobistych rzeczy z szafki, dotarło do mnie, że ja już tam nie wrócę; że tamto miejsce i tamci ludzie należą do przeszłości; że tamten rozdział mojego życia jest już definitywnie zamknięty.
Codziennie doświadczam dobra, za które jestem wdzięczna i które doceniam. Wciąż uczę się cierpliwości - wobec samej siebie i wobec innych. Nie powiem, żeby było łatwo, ale "praktyka czyni mistrza", więc wszystko jeszcze przede mną.
Czuję się świetnie - zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Pełna energii, uśmiechnięta, radosna, pogodna, otwarta na to, co przyniesie każdy następny dzień.
