Od Autorki

Teksty oraz zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa (jeśli jest inaczej, podaję źródło), stanowią więc moją własność.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, cytowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie bez mojej wiedzy oraz bez podania adresu tego blogu.
(Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dnia 4 lutego 1994 r., nr 24, poz. 83)

czwartek, 16 stycznia 2020

2957. Bez oczekiwań

Zakończyłam dziś pierwszą część rehabilitacji. Chyba dobrze, bo przyznam, że codzienne jeżdżenie w tę i z powrotem daje mi w kość. Głównie fizycznie, gdyż czuję się zmęczona ćwiczeniami, ale również przebywaniem na onkologii.

W nagrodę za dobre sprawowanie i sumienną pracę po wszystkim poszłam na obiad do baru. Pieczony schab w sosie, opiekane ziemniaki, zestaw surówek oraz kompot postawiły mnie na nogi.

Odebrałam także powiększoną ślubną obrączkę od złotnika. Wreszcie mogę ją nosić, nie odczuwając wrzynania w serdeczny palec prawej dłoni. Brakowało mi jej obecności i wcale się tego nie wstydzę.

Jutro spotkanie z chemikiem i ósmy zastrzyk Herceptyny w udo, a potem zasłużone trzy dni urlopu od onkologicznych wizyt.