Od Autorki

Teksty oraz zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa (jeśli jest inaczej, podaję źródło), stanowią więc moją własność.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, cytowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie bez mojej wiedzy oraz bez podania adresu tego blogu.
(Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dnia 4 lutego 1994 r., nr 24, poz. 83)

niedziela, 19 stycznia 2020

2960. Trudno

Jeszcze wczoraj robiliśmy wszystko (obcinanie Męża, odwiedziny u Mamy, zakupy jedzeniowe), żeby tylko dziś przed południem mieć czas na spacer po lesie w towarzystwie paru osób z licealnej klasy. A tymczasem główna organizatorka zaniemogła i zostaliśmy w domu.

W sumie może i dobrze, bo pogoda niezbyt korzystna dla układu oddechowego - nie dość, że wilgotno, to jeszcze smog, że aż dusi. Wczoraj wieczorem rozbolała mnie głowa i nie przestała dopóki po niedzielnym śniadaniu nie wypiłam środka przeciwbólowego.

Męczą mnie te fale, bo tak je nazywam. Dyrektor Wykonawczy próbuje mnie rozśmieszyć i nuci piosenkę Dawida Podsiadło "Nie ma fal". Są coraz częstsze i uświadamiają mi, że jestem chora, choć tak bardzo chcę być zdrowa.

Najgorzej jest w nocy, bo czasem budzę się po kilka razy i mam potem problem z zaśnięciem. Rano staram się odespać tamte godziny i dlatego ciężko mi w miarę wcześnie wstać, gdyż jestem nieprzytomna, rozdrażniona i zła.

I nawet nie wiem czy te moje fale spowodowane są wywołaną przez chemioterapię menopauzą, czy też codziennym obowiązkowym zażywaniem Tamoxifenu, czy i jednym i drugim...