Poniedziałek - pada deszcz. Wtorek - świeci słońce. Środa - pada deszcz. I tak to się przeplata...
Rehabilitacja do przyjemnych nie należy. Boli, szczypie, kłuje... Ale jak ma pomóc, niech i tak będzie.
Wczoraj widziałam się z jedną rakową znajomą. Dzisiaj z drugą. Oczywiście na onkologii, a nie prywatnie.
Jutro mam Hivamat i kinesiotaping, bo fizjoterapeutki w piątek nie będzie. Zostało mi jeszcze trochę turkusowej taśmy z przedkoronawirusowego oklejania. Tym razem zaszalałam i dokupiłam różową.
Na klatce schodowej wisiało ogłoszenie, że będą sprawdzać instalację gazową i wentylację. Jeden pracownik, w rękawiczkach, maseczce, z antybakteryjnym żelem miał zachować bezpieczną odległość.
Tymczasem zgodził się tylko punkt pierwszy. Na pytanie o maseczkę facet strzelił focha i obrażony wyszedł z mieszkania. No to zadzwonię do administracji i opowiem jak było. W końcu Mama i ja jesteśmy w grupie największego ryzyka, a pan chodzi od domu do domu zupełnie niezabezpieczony.
