Zacznę od końca wczorajszej notki, czyli od pana sprawdzającego instalację gazową i wentylację. Otóż po godzinie siedemnastej rozległ się dzwonek do drzwi. Przez wizjer ujrzałam tego samego gościa, ale w niebieskiej maseczce na twarzy i rękawiczkach w tym samym kolorze. Po otwarciu drzwi okazało się, że miał ze sobą również żel antybakteryjny.
Nie wiem czy jeszcze ktoś poza mną i Mamą zwrócił mu uwagę, czy może przestraszył się, że będą na niego skargi, ale człowiek tym razem był grzeczny, miły i kulturalny. Tak więc czasem warto domagać się przestrzegania przepisów i dbać o swoje bezpieczeństwo.
Byłam dzisiaj na czwartym już zabiegu Hivamatem. Fizjoterapeutka okleiła mnie taśmą, żebym dała radę do poniedziałku skoro przepada mi jutrzejszy masaż. Powiedziałam jej, żeby się nie ograniczała co do ilości, bo przecież mam w zapasie jeszcze drugą rolkę.
Jako że piątek mam wolny od rehabilitacji, pojadę do zaprzyjaźnionego zoologa i zakupię przysmaki dla Psiaka. Już wiem co lubi, a że pani sprzedaje sprawdzone produkty, nie obawiam się o zdrowie Rudzielca. Swoją drogą nie miałam zielonego pojęcia, że istnieje tyle różnych rodzajów smaczków.
