Od Autorki

Teksty oraz zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa (jeśli jest inaczej, podaję źródło), stanowią więc moją własność.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, cytowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie bez mojej wiedzy oraz bez podania adresu tego blogu.
(Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dnia 4 lutego 1994 r., nr 24, poz. 83)

niedziela, 28 czerwca 2020

3096. Jaki ten świat mały

Kiedy po śmierci Taty namówiliśmy z Mężem Mamę na wymianę piecyka gazowego, kupił, przywiózł i zamontował go sąsiad właścicielki mieszkania, które wynajmowaliśmy.

Kilka miesięcy temu z piecyka zaczęła kapać woda. Dyrektor Wykonawczy zadzwonił do instalatora, ale okazało się, że serwisem zajmuje się ktoś inny. Podał nam numer telefonu, żeby Rodzicielka mogła się z nim skontaktować.

Pan przyjechał i w ramach gwarancji bezpłatnie wymienił nagrzewnicę. Podczas wypełniania dokumentów siedział w dużym pokoju. Spojrzał na zdjęcia stojące na regale i spytał Mamę co u mnie słychać. Na jej pytanie skąd mnie zna odparł, że przecież razem chodziliśmy do jednej klasy w podstawówce.

Jaki ten świat mały...

Od kilkunastu dni piecyk przy odkręcaniu ciepłej wody raz zapalał, a raz nie. I to nie baterie były tego powodem. Zadzwoniłam więc do swojego kolegi, którego nie widziałam na oczy od trzydziestu siedmiu lat, przedstawiłam się i umówiłam na piątkowe popołudnie.

Przyjechał (nie poznałabym go na ulicy po tylu latach) i znowu bezpłatnie podrasował piecyk wymieniając elektronikę. Za sześćdziesiąt złotych zaproponował nam przedłużenie gwarancji do trzech lat. Oczywiście z chęcią skorzystałyśmy.

Teraz jeśli cokolwiek będzie nie tak, od razu mam dzwonić do kolegi, a on się tym zajmie. Cieszę się, bo o dobrych i uczciwych fachowców nie jest łatwo, więc tym bardziej jestem wdzięczna, że to właśnie on stanął na mojej drodze.