Z zachowaniem środków ostrożności (ale bez przesady) w mijającym tygodniu odwiedziłam onkologiczną znajomą w domu, a wczoraj - z inną - spotkałam się na kawie i deserze w knajpce. Bardzo brakowało mi takiego kontaktu - pewnie jak większości z nas.
Mąż codziennie jeździ do pracy i z powrotem na rowerze. Kupił sobie to, co było mu potrzebne - hamulce, błotniki, bagażnik, sakwy, plecak, oświetlenie, odblaski, linkę, klucze, pompkę, bidon, kask, rękawiczki, spodenki, dwie koszulki, oraz bluzę. Czekamy jeszcze tylko na dostępność kurtki przeciwdeszczowej.
Dzięki skarbonkowym oszczędnościom starczyło na doposażenie roweru i rowerzysty. Zostało też sporo na główny cel, czyli prezent urodzinowy - "wypasiony" skok spadochronowy (nagranie, zdjęcia, dyplom) Dyrektora Wykonawczego w tandemie.
Głos Rozsądku sprawdził w sieci ceny biletów PKP nad morze. Jeśli uda się nam tam wybrać we wrześniu, za sprawą zniżek przysługujących przy znacznym stopniu niepełnosprawności zamiast PLN 460 zapłacimy jedynie PLN 150 w obie strony - i to podróżując Intercity oraz Pendolino. Bilet dla Rudzielca kosztuje ponoć PLN 15,20 - o ile pies nie jedzie w transporterze.
Życie nauczyło mnie, że z planami różnie bywa, więc - póki co - podchodzę do nich z ostrożnością i dystansem. Rok temu też mieliśmy być nad Bałtykiem, a zamiast tego spędzaliśmy czas na oddziale chemioterapii dziennej.
