Podczas gdy w piątek rano ja byłam w pracy, Mąż pojechał z Psiakiem na kolejny zastrzyk ze sterydem. Weterynarz, który operował Rudzielca, jest nieobecny do końca listopada, a wnioskując po długości jego absencji, sprawa musi być poważna. Nie pozostaje nam nic innego jak czekać na jego powrót, by sam obejrzał Miziaka.
Termin kolonoskopii wyznaczono mi na 3. grudnia, ale jutro mam się jeszcze pokazać doktorowi, który będzie przeprowadzał badanie. Chce mi wszystko wyjaśnić, żebym była dobrze przygotowana.
Wczoraj odwiedziłam gabinet pani dietetyk. Nie obeszło się bez pomiarów - i tych centymetrem i tych na specjalnej wadze. Okazało się, że w ciągu dwóch tygodni stosowania diety moje obwody w pasie, biodrach i "bicepsie" zmniejszyły się o centymetr, a w udach nawet o dwa lub trzy. W sumie zrzuciłam z siebie tłuszcz o równowartości dziewięciu kostek masła.
Dietetyczka była ze mnie bardzo dumna. Ja z siebie również. Teraz mam jeszcze większą motywację, by nie odpuszczać. Kolejna kontrola (i kolejne pomiary) za trzy tygodnie.
