O tym jak fajną mam pracę i jak bardzo lubię do niej chodzić niech świadczy fakt, iż w święta nie mogłam się już doczekać, żeby zasiąść za swoim biurkiem, a w poniedziałek rano z radością wstałam z łóżka.
Jak to miło jest wejść do pokoju socjalnego i zobaczyć na stole ciasta przyniesione przez koleżanki jako poczęstunek poświąteczny. Prawie codziennie ktoś coś przynosi i zostawia dla innych.
Wczoraj dowiedziałam się, że pieniądze potrącone z powodu dziesięciodniowej kwarantanny, na którą zostałam wysłana w pierwszym dniu pracy, zostaną zwrócone przed 10. stycznia.
Dzisiaj z kolei padła data rozpoczęcia szczepień na COVID dla pracowników onkologii - 4. stycznia. Przyznam, że jeśli o mnie chodzi, nie mogę się wręcz doczekać tej szczepionki i chciałabym dostać ją jak najszybciej.
Czekam także na nową umowę, ale to tylko kwestia kilku dni, więc zbytnio się nie przejmuję, gdyż raczej mała jest szansa, że jej nie podpiszę - w przeciwnym razie musiałabym wykorzystać zaległy urlop.
Jutro Sylwester i ostatni dzień tego roku. Mąż ma wolne, a ja idę do pracy, ale jak znam życie, wyjdziemy pewnie wcześniej niż normalnie o piętnastej - podobnie zresztą jak to miało miejsce w przeddzień Wigilii.
