Za kilka godzin będzie już przeszłością. Rok 2020 - jaki był dla mnie?
Na pewno bardzo wiele się na przestrzeni mijających dwunastu miesięcy zadziało - i dobrych, i lepszych, ale również i gorszych zdarzeń - tych ostatnich (na szczęście) znacznie mniej.
Rehabilitacja, radioterapia, operacja usunięcia jajników, zakończenie pewnego etapu leczenia (Herceptyna), rozpoczęcie - zapobiegawczo - innego (kwas zoledronowy), badania i wizyty kontrolne.
Koronawirus, a przez niego przyspieszona przeprowadzka i zamieszkanie razem z Mamą. Dzięki temu mogłam wreszcie spełnić swoje marzenie o adopcji Psiaka, z którym, wraz z Dyrektorem Wykonawczym wyjechaliśmy w Karkonosze i nad morze, wracając prosto na operację zwichniętej rzepki u Rudzielca.
Nieprzedłużenie umowy w poprzednim miejscu zatrudnienia w dłuższej perspektywie doprowadziło mnie i zaowocowało podjęciem wymarzonej pracy na onkologii. Ta zmiana okazała się być strzałem w dziesiątkę.
Decyzja o wizycie w gabinecie pani dietetyk powoduje inne podejście do odżywiania i codzienne wyrabianie w sobie nowych nawyków, które przekładają się na utratę wagi, a co za tym idzie - wpływają pozytywnie na fizyczne i psychiczne samopoczucie.
Patrząc na mijający rok z perspektywy upływającego czasu dochodzę do wniosku, że "nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło", gdyż nawet te z pozoru gorsze zdarzenia finalnie skutkowały zmianami na lepsze. 2020. zamykam jako osoba szczęśliwa i spełniona - absolutnie pod każdym względem.
Co przyniesie następnych 365 dni? Tego jeszcze nie wie nikt.
I sobie i Wam życzę, aby 2021. obfitował przede wszystkim w zdrowie i miłość, ale także we wzajemną życzliwość.
Odwagi, siły i cierpliwości w spełnianiu marzeń!
