Całkiem spontanicznie wpadłam rano na pomysł dzisiejszego spaceru. Wydawało mi się, że będzie trochę chłodniej, ale już w trakcie słońce dość ostro przypiekało, a temperatura była znacznie wyższa niż zapowiadano w prognozie. Nic to - i tak daliśmy radę - aczkolwiek strasznie męczy mnie wchodzenie pod górę.
Idzie jesień. Po raz pierwszy poczułam jej charakterystyczny chłód kiedy przedwczoraj podlewałam kwiatki na balkonie. W tym roku i wiosna, i lato pojawiły się wcześniej - myślę, że podobnie będzie i z jesienią. Zresztą wystarczy popatrzeć na przyrodę.
Pospacerowaliśmy sobie we dwoje, popstrykaliśmy trochę zdjęć, zrobiliśmy kilka selfie, odwiedziliśmy całkiem nowe stare miejsca...
Nie mogło nie być konsumpcji - tradycyjnie - jak po każdej pieszej wędrówce. Wreszcie wykorzystaliśmy nasze kupony na darmową pizzę, której połowę zabraliśmy ze sobą - będzie w sam raz na kolację.
A jutro pobudka tuż po piątej rano i jedziemy autobusem na onkologię - druga biała chemia czeka...






