W ubiegłym tygodniu kurier przywiózł zamówioną suszarkę na bieliznę. Dzisiaj zakupiliśmy cieplejszą kołdrę, żeby każde z nas miało swoją własną na zimę. Do tej pory to ja spałam pod grubszą kołdrą, a Mąż pod cieńszą i kocem. Teraz wreszcie będzie po sprawiedliwości i równości.
Rano, po przyjściu Dyrektora Wykonawczego z zakupami, dostałam bukiecik kwiatów. "Na miły dzień" - jak to ujął Głos Rozsądku.
Potem pojechaliśmy do mamy na leczo. Nawet nie zdawałam sobie sprawy ile warzyw w ubiegły czwartek przyniósł Mąż - zawartość dużej miski stanowiły pomidory, a w ogromnej plastikowej miednicy były papryki oraz cukinie. A w garnku wszystko się skurczyło.
Mamusia bardzo się ucieszyła, że ją odwiedziliśmy. Poza leczo (które dostaliśmy również na wynos), zostaliśmy jeszcze poczęstowani lodami śmietankowymi i kawą.
