Od Autorki

Teksty oraz zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa (jeśli jest inaczej, podaję źródło), stanowią więc moją własność.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, cytowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie bez mojej wiedzy oraz bez podania adresu tego blogu.
(Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dnia 4 lutego 1994 r., nr 24, poz. 83)

poniedziałek, 9 września 2019

2833. Kęs

Po jakże aktywnej sobocie niedziela była jednym długim dniem nicnierobienia. No może nie do końca, bo jak już wreszcie się zebraliśmy do czegokolwiek poza śniadaniem (Mąż) i wstawieniem prania (ja), było dobrze po dwunastej.

Najpierw podcięłam maszynką brodę, wąsy i włosy Dyrektora Wykonawczego, a potem on zrobił to samo z moim puchem na głowie. Prysznic, obiad, kawa, lody, kolacja - tak nam minęła niedziela.

Dzisiaj (wreszcie) rozmroziliśmy lodówkę. Wykorzystałam moment, że w weekend Głos Rozsądku zrobił mi dwa ostatnie zastrzyki z opakowania, które musi być przechowywane w zimnie. Nie robiliśmy też żadnych większych zakupów spożywczych, więc nie musieliśmy się martwić, że coś się nam zepsuje.

W międzyczasie złożyłam i schowałam wczorajsze pranie, a wstawiłam trzy kolejne. Mąż poszedł do pracy, a ja siedzę w domu i odpoczywam. Nabieram sił, bo jeszcze nie odespałam piątkowej chemii, a sen jest dla mnie najlepszym sposobem regeneracji.

Poza tym mam pięć śladów po komarach, które pomimo smarowania swędzą strasznie i nie bardzo chcą mnie opuścić. Przekłuty bąbel na palcu też potrzebuje chwili na wygojenie. Nie mówiąc o paznokciu, który zszedł mi kilka dni temu, a jeszcze jeden zrobi to samo za jakiś czas.

Wciąż odczuwam dyskomfort związany z obecnością portu, bolą mnie również żyły - szczególnie te w lewej ręce. W sumie to tyle skutków ubocznych dotychczasowego leczenia. Generalnie wszystko goi się dłużej niż normalnie. Najlepszym dowodem na taki stan rzeczy jest siniak na mojej lewej piersi, który wciąż tam tkwi od czasu majowej biopsji.

Siedzę więc dziś w domu, w ciszy i spokoju. Moje myśli zajęte są przez sprawy związane z MOPR i ZUS. Wciąż czekam na dwa wnioski od pracodawcy, po które pojedzie Dyrektor Wykonawczy jak tylko będą gotowe. Chciałabym, aby wszystkie dokumenty zostały złożone w ZUS jeszcze w tym tygodniu.