Od Autorki

Teksty oraz zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa (jeśli jest inaczej, podaję źródło), stanowią więc moją własność.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, cytowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie bez mojej wiedzy oraz bez podania adresu tego blogu.
(Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dnia 4 lutego 1994 r., nr 24, poz. 83)

środa, 12 lutego 2020

2984. Jak traktujemy

Pogoda zwariowała - miałam wrażenie, że dzisiaj zima boksowała się z wiosną - albo sypał śnieg i wiał porywisty wiatr albo na błękitnym niebie świeciło piękne słońce. I tak przez cały dzień.

Trzynaste napromienianie, wizyta u kolegi radioterapeuty, który zabrał mnie na drugą symulację (ostatnie cztery naświetlania dostaje loża po wyciętym guzie, a nie cała pierś) - tak wyglądał mój środowy pobyt na onkologii.

Pojechałam potem na obiad, następnie kupiłam trzy szklanki oraz pączka z różą - od kilku dni organoleptycznie sprawdzam gdzie serwują  najlepsze. Nie wiem co mnie naszło, bo generalnie pączków nie lubię i nie jadam.

Niedawno wróciłam do domu ze spotkania ze znajomą poznaną na rehabilitacji. Oczywiście nie zdążyłyśmy się nagadać, ale przynajmniej obie żywimy nadzieję na ciąg dalszy.